Interesująco i ciekawie

2023-11-23

Kiedy Ewelina Walczak obejmowała stanowisko dyrektorki Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Bystrzycy Kłodzkiej, kapitalny remont ośrodka, wyposażenie w nowy sprzęt dobiegały końca. Oto rozmowa z panią dyrektor.

Redakcja: – Gruntowne remonty budynków poprawiają ich standard, lecz wyprowadzają z niego życie. Pani, obejmując funkcję dyrektorki MGOK, przywracała to kulturalne, artystyczne życie do wyremontowanego obiektu. Ile to już lat?

Ewelina Walczak: – Był 2015 rok. Czyli to już zaraz 9 lat. Ówczesna pani dyrektorka przechodziła na emeryturę i zostałam powołana na to stanowisko.

Red.: – Powołana?

E.W.: – Dokładnie. Pracowałam w bystrzyckim Urzędzie Miasta i Gminy, byłam szefową Wydziału Promocji i Sportu. Wydziału, który zajmował się działalnością promocyjno-sportową w gminie, a także ścisłą współpracą z instytucjami kultury. 

Red.: – Położone z dala od wielkich miast z kinami, salami koncertowymi, teatrami, galeriami sztuki ośrodki kultury w małych miejscowościach mają wielkie wyzwanie, jak stworzyć mieszkańcom podobną ofertę. Czy kiedy obejmowała pani to stanowisko, wiedziała pani, przypuszczała, z czym przyjdzie się zmierzyć?

E.W.: – Miałam wielką nadzieję, że będzie się z czym mierzyć. Przyszłam tutaj z ogromną nadzieją, że nie będzie prosto, nie będzie łatwo, ale że musi być interesująco i ciekawie. A miałam to szczęście, że przyszłam tutaj w momencie, kiedy obiekt przechodził kolejny etap przebudowy, modernizacji. W jej wyniku powstała profesjonalna infrastruktura sceniczno-artystyczna w bardzo nowoczesnej formie.

Red.: – Racja. Sala widowiskowa, scena w takich ośrodkach musi być wielofunkcyjna. Widziałem tutejszą salę widowiskową, studio nagrań. Pełen profesjonalizm. 

E.W.: – Dziękuję. Ogromna w tym zasługa naszej obecnej pani burmistrz oraz ówczesnej rady miejskiej, którzy wiedzieli, że inwestycja w infrastrukturę kulturalną jest czymś ważnym i potrzebnym dla naszych mieszkańców. Dzięki wiedzy i zaangażowaniu załogi technicznej ośrodka, wydziału nadzorującego inwestycję w urzędzie oraz wykonawców zadania zaplecze sceniczne zostało kompleksowo zmodernizowane i dziś jest jednym z najbardziej nowoczesnych w okolicy. Miałam ogromną motywację rozwijać to dalej technicznie, organizacyjnie i zacząć aktywnie działać.

Red.: – Działać, ale jak? 40, 50 lat temu nie każdy miał telewizor w domu. Wiejska świetlica, dom kultury był tak zwanym oknem na świat. Dziś, kto chce, może mieć w domu telewizor. I powiedzmy, że obcowanie z kulturą ma na wyciągnięcie ręki. Czy na przestrzeni tych 8 lat z przerwą na pandemię dostrzega pani zmianę w podejściu mieszkańców do oferty ośrodka kultury? 

E.W.: – Z pewnością tak, nie jest to łatwy czas dla działalności kulturalnej. Biorąc też pod uwagę, że mamy wiele alternatywnych możliwości, form spędzania i korzystania z kultury. Myślę, że nasze lokalne społeczeństwo niezmiennie jest wierne tym ideałom kulturowym, które mówią, że tylko bezpośredni kontakt z kulturą polegający na tym, że wychodzimy z własnego domu, z tej takiej strefy swojego komfortu po to, żeby doświadczyć czegoś nowego. Tylko wtedy z tego czerpiemy najwięcej.  

Red.: – Skoro opuszczają swoją strefę komfortu i przychodzą do was, to macie dla mieszkańców ciekawe propozycje.

E.W.: – Działalność takiego ośrodka to nie jest jedynie wizja dyrektora. Ta wizja jest ważna, ale wspaniale, kiedy jest wspólna. Od władz gminnych począwszy, po cały nasz zespół. Mam taką zasadę od początku, kiedy tutaj przyszłam, że kultura jest nasza, jest czymś, co nas łączy. Wiadomo, że największa odpowiedzialność i decyzje spoczywają na szefie. Ale wszystko, co działamy na rzecz kultury, jest efektem naszych wspólnych działań, łączy się z wizją całego zespołu. Tutaj pracuje bardzo doświadczona, kreatywna, energiczna kadra, której cały czas chce się pracować. To ludzie z ogromną pasją i wiedzą. Nie mam na pokładzie praktycznie żadnej osoby, która swoją pracę traktuje jako takie zło konieczne. Czyli przyjść, załatwić swoje i wyjść... Bezcenne! Praca z nimi to wielka przyjemność.

Red.: – Tylko się cieszyć.

E.W.: – Tak. Takie nastawienie do pracy mnie zachwyca, daje ogromną radość i jest motorem do kolejnych działań na rzecz miasta i gminy. Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury jest takim sercem kultury w mieście, pod względem zakresu działań statutowych oraz zaplecza technicznego jesteśmy największą instytucją kultury w gminie. Oprócz tego posiadamy jeszcze w zarządzie administracyjnym kilkanaście innych obiektów kultury we wsiach i wioseczkach, gdzie także zajmujemy się animacją życia kulturalnego.

Red.: – Obszerny zakres działań.

E.W.: – Tak. Jak wspomniałam wcześniej, to nie jest tylko centrum kultury tutaj i obszar zainteresowań w samym mieście, to są jeszcze wioski i kilkanaście obiektów na tych wsiach. W wioskach naszej gminy działają bardzo prężnie Ludowe Zespoły Śpiewacze i Zespoły Pieśni, Koła Gospodyń Wiejskich, grupy artystyczne. To już są wieloletnie tradycje, wielopokoleniowe. Działania prowadzone całymi rodzinami. Z roku na rok formacje te prężnie się rozwijają. To bardzo budujące, że właśnie na tych wszystkich wioskach tak twórczo działa kultura ludowa, która sięga po coraz nowe formy pielęgnacji i dbałości o to dziedzictwo.

Red.: – Fajnie. Czyli nim zaczniecie cudze chwalić, poznajcie swoje.

E.W.: – Tak. Naszych lokalnych artystów traktujemy ze szczególną dbałością. Są nasi, „Sami swoi”. Każdy z zespołów ludowych ma mnóstwo artystycznych dokonań. Jednym ze znamienitych propagatorów kultury ludowej jest np. zespół „Waliszowianie” z Nowego Waliszowa. Nawiązuje do folkloru i kultury tarnowickiej. To ludzie, którzy zostali przesiedleni z Tarnowicy Polnej (wieś w Ukrainie – wtr. autor). Tu po drugiej wojnie światowej rzucił ich los i tutaj dbają i kultywują swoje wszystkie tradycje. W Nowym Waliszowie działa również Izba Pamięci, a przy zespole zawiązała się jedyna ludowa formacja taneczna złożona z dzieci i młodzieży. To jedyne takie miejsce. Zespół „Waliszowianie” został w ubiegłym roku uhonorowany najwyższym oznaczeniem państwowym w dziedzinie kultury ludowej. Dostali nagrodę im. Oskara Kolberga. Ceremonia miała miejsce na Zamku Królewskim w Warszawie. Jesteśmy z nich bardzo dumni. 

Bardzo pozytywnym zjawiskiem są liczne sukcesy pozostałych zespołów, a także pojawianie się młodych ludzi w ich szeregach. Oby ten proces trwał nieprzerwanie i wciąż się rozwijał.

Red.: – Czyli już wiem, gdzie powinienem następnym razem wybrać się na zwiedzanie i rozmowy. Póki co, zapytam o inną działalność w MGOK. O Teatr RAZY DWA. Wieść o tym teatrze, jego działaniach zmobilizowała mnie do odwiedzenia Bystrzycy Kłodzkiej. Jak było z powstaniem teatru?

E.W.: – Poznanie zespołu Waliszowianie, jak i pozostałych zespołów ludowych z naszej gminy polecam. Znam je i wiem, że warto. Kiedy przychodziłam tutaj do pracy, całkiem prężnie działał Teatr Ognia. Byliśmy jednym z lepszych teatrów ognia w Polsce z wieloma sukcesami na jego koncie. Niestety, pani instruktor z przyczyn zdrowotnych zakończyła u nas swoją działalność. A Teatr RAZY DWA? Marzyło mi się, że skoro mamy tak profesjonalną salę widowiskową, multifunkcyjną z taką sceną, to musimy mieć swój teatr! Bo to sala teatralna, kinowa, taneczna, koncertowa. Brakowało mi tylko teatru. Szukałam w głowie pomysłu, z kim mogłabym tak naprawdę rozpocząć teatralną historię. Miałam mnóstwo pomysłów, ale potrzebowałam kogoś, kto żyje teatrem, kto jest człowiekiem teatru, kto na teatrze się zwyczajnie po prostu zna i kto będzie mógł prowadzić ten teatr na najwyższym poziomie. I udało się, eureka! Do Bystrzycy powróciła Paulina (Paulina Kajdanowicz, dyplomowana aktorka – wtr. autor). Dziewczyna cały czas działała wokół naszego ośrodka kultury. W nim rozwijała się od dziecka. W Bystrzycy  chodziła do szkoły muzycznej, tutaj się uczyła, tutaj rozwijała swoje pasje i talent. Ma mnóstwo talentów i różnych zainteresowań, bo nie tylko jest aktorką. Ona śpiewa, tańczy, reżyseruje… po prostu to człowiek orkiestra. I spotkałyśmy się we wspólnym momencie, spójnych wizjach i marzeniach, zaiskrzyło między nami od początku. Chciałam, aby w ośrodku był teatr, a Paulina wiedziała, jak to zrobić. 

Red.: – Cieszy mnie też wspólny zbieg pomysłów. Dyrektorki ośrodka i aktorki Pauliny. Niedawno odbyła się w nim prapremiera sztuki „Do góry nogami – rzecz o macierzyństwie”, a potem kolejne teatralne widowisko…

E.W.: – Tak. „Wieczór z emocją” był czymś absolutnie wyjątkowym, to zupełnie inne przedstawienie od sztuki o różnych odcieniach macierzyństwa. Paulina wspólnie z grupą teatralną, złożoną przede wszystkim z naszych mieszkańców stworzyła spektakl w oparciu o poezję lokalnych twórców. To był niezapomniany wieczór. A wiele jeszcze dobrego przed nami.

Red.: – Dziękuję za rozmowę i zaproszenie do Teatru RAZY DWA. Z przyjemnością skorzystam.

E.W.: – Dziękuję. Zapraszam też do odwiedzenia naszych zespołów ludowych, gdzie od środka będzie mógł pan poznać nasze dziedzictwo kulturowe.

Tekst i zdjęcie: Waldemar Jabłczyński

Zdjęcie reklamy numer 0

Polecam lekarza

lek. dent. Arman Babayan - Stomatolog, Chirurg

Ok, szybko, fachowo i sprawnie. Dobry stomatolog, polecam. Wyjaśnił wszystkie sprawy związane z zabiegiem. Super

lek. Mateusz Strózik - Ginekolog

Pan Doktor jest bardzo sympatyczny i kulturalny, merytorycznie odpowiada na wszystkie pytania, tłumaczy po kolei co będzie wykonywać, badanie przeprowadzone bardzo delikatnie. Zdecydowanie polecam!

dr n. med. Aleksander Jaworski - Stomatolog, Protetyk

Bardzo profesjonalne i rzeczowe podejście. Fachowe i sprawne wykonanie wypełnień. Polecam wizyty u Pana doktora.

lek. Julian Maciaszek - Psychiatra

Polecam z całego serca. Pan doktor ma dobry kontakt i podejście do pacjenta. Podczas konsultacji doktor był zaangażowany, zadawał dużo szczegółowych pytań. Wizyta odbyła się punktualnie i przebiegła bez zastrzeżeń.

lek. Wiesław Filarski - Urolog, Chirurg

Pozytywne wrażenie polecam. Fachowość - doświadczenie , miło i sympatycznie. Trzecia wizyta jak do tej pory jest ok.

lek. dent. Katarzyna Drabek

Profesjonalne podejście, super miła atmosfera i zero stresu. Polecam i dziękuję za wybielenie moich zębów!

dr n. med. Waldemar Gołębiowski - Pediatra, Onkolog dziecięcy, Hematolog dziecięcy

Jeden z najlepszych specjalistów od poznałam w życiu. Trafiona diagnoza, bardzo dokładnie dokładnie, wyjaśnił nasze, z wątpliwości serca polecam.

lek. Grażyna Wiland - Okulista

Przemiła Pani Doktor, badania dokładne i super wyjaśnione. Napewno tutaj wrócę. Polecam w stu procentach.